Ziemia Obiecana - reportażem. O nas.

Dokładnie 40 lat temu, 21 lutego 1975 roku odbyła się premiera filmu "Ziemia Obiecana" Andrzeja Wajdy. Ten, kto wie, czy nie najwybitniejszy polski film, jeśli chodzi o jego wymowę i przesłanie - wciąż nic nie traci na swojej aktualności. Podobnie jak i książka noblisty W. St. Reymonta.



Czasy się zmieniają, ludzie odchodzą, ale problemy i zjawiska pozostają wciąż takie same. Drapieżny, bezwględny kapitalizm tak wnikliwie i realistycznie ukazany przez Wajdę nie za wiele różni się od tego, w którym przyszło nam żyć. Nie ma już Bucholca, Mullera, Zuckera i Welta. Ale problemy, dramaty, zjawiska społeczne, gospodarcze i kulturowe, wciąż są, wcale nie osłabły, nie zdezaktualizowały się. Wręcz przeciwnie. Zyskały nowy, globalny wymiar.





Łódzka ziemia obiecana dla wielu okazała się piekłem. Dzisiaj o latach świetności tego miasta zaświadczają jedynie fabrykanckie pałace, nikt nie wspomina jednak tych, dzięki którym powstały fortuny finansujące te architektoniczne pomniki kapitalizmu. Czy płynie z tego wielkiego, filmowego kejsu jakaś nauka? Czy jesteśmy, jako pokolenie żyjące tu i teraz o coś mądrzejsi, wiemy już coś o nas samych, co pozwoli nam uniknąć tamtych błędów, tamtej nieprawości?



Kapitalny obraz Wajdy, absolutnie zasługujący na Oscara, jest świetnym filmem także i dlatego, że w niezliczonych scenach, dialogach i ujęciach pokazuje to, przed czym ostrzega nas intuicja. Tak naprawdę człowiek jest człowiekowi wilkiem. Liczy sie tylko pieniądz, on rządzi światem. Ten zaś, który rzucił wyzwanie tej bezwględnej prawdzie, który chciał obalać taki porządek rzeczy, w końcowym rozrachunku, stał się elementem brutalnej, kapitalistycznej rzeczywistości. Sam znam wielu takich, Ty pewnie także?



Nie bez przesady, można napisać, że "Ziemia obiecana" jest filmem... dokumentalnym. Reportażem, o mnie, o Tobie, o nas. I dlatego jest tak świetnym obrazem!

Trwa ładowanie komentarzy...